Blog > Komentarze do wpisu

Znów o dzieciach

Oczywiście grzechem z mojej strony lub co najmniej dużą niewdziecznością jest takie narzekanie, jakie odstawiłam w poprzednim wpisie. Czasami jednak człowiek musi, inaczej się udusi :)

Problem brodzika okazał się banalnie prosty i niewymagający prac murarskich. Otóz już następnego dnia przyszedł fachowiec z administracji i w czasie pracy dla administracjy, jednakowoż za drobną opłatą, brodzik naprawił a polegało to tylko na dokręceniu oprawki odpływu, który się poluzował i nie przylegał do syfonu.

Z projektem walczy mąż kursując między projektantami, gazownictwem, wodociągami i geodetą. Wiadomo, że teraz już nie możemy się tak po prostu poddać.

*****************************************

Patrycja ma fazę na "ja chcę jakieś zwierzątko". Myślałam, że jak mamy kota to chociaż ten problem odpadnie, ale gdzie tam. Patrycja najpierw chciała "takiego małego pieseczka, najlepiej jamniczka albo yoreczka". Potem, jakby wyczuwajac, że ja bym sie zgodziła na drugiego kota, podjęła akcję propagandową "Kryśka dla Ryśka" (wpływ "Ryś i spółka"), bo tak się składa, że nasz kot ma na imię Ryszard. Napotkała jednak na opór ze strony tatusia. Wobec tego ostatnio jest mowa o chomiczku i nijak nie pomaga, gdy tłumaczę, że chomiczek by padł na zawał serca, gdyby zobaczył kota, a że by go zobaczył to nie ma wątpliwości, bo kot żywemu nie przepuści.

Madzia, po fazie "mamuku" i "tatuku" zaczęła używac form zdrobniałych i mówi do nas odpowiednio "mamuś" i "tatusia". No i jest jeszcze "babuś" w formie "Babuś dzieee?" lub "Babuś domku?". W zasadzie Madzia mówi bez przerwy, ale ze zrozumiałych nowych wyrazów można wyłowić "lyba" i "dziula". Mąż zabrał dzieci w sobotę do sklepu zoologicznego przy okazji zakupów i z jego relacji wynika, że Madzia ożywiła się przy rybkach, a wyglądało to tak, że przy każdym akwarium wykrzykiwała "ojej, lyba!".

Nie chciałabym zapeszyć, ale u Madzi nastał wreszcie etap zasypiania bez mojej obecności. Najpierw oglądamy książeczki ("citaj, citaj!"), potem się trochę kokosimy w łózku rodziców, aż wreszcie Madzia wędruje do swojego łóżeczka, gdzie po pewnej porcji miziania zgadza się zostać sama. I zasypia praktycznie w pare minut. W mojej obecnosci trwało to od kilkudziesieciu minut do ponad godziny.

poniedziałek, 27 września 2010, ange761

Polecane wpisy

Komentarze
2010/09/27 12:34:42
Może właśnie "lyba" byłaby kompromisem między pieseczkiem, a chomiczkiem? :)

Słodkie masz dziewczyny:)
-
2010/09/27 12:57:08
Asiu, kot "lybie" też nie przepuści. Bedzie tak długo łowił az złowi, chocby wiązało sie to z poczynieniem zniszczeń. Poza tym jakos nie widzę siebie czyszczącej akwarium :) Bo nie mam złudzen, ze byłby to mój kolejny obowiązek :) Lepiej zniosąłbym kolejna kuwetę :)
-
2010/09/27 14:11:05
nie przypuszczałabym, ze kot w domu sie jako zwierzatko nie kwalifikuje i musi być "nówka". ciekawe kiedy nasza zacznie mędzić?

Madzia jest bardzo dzielna z tym zasypianiem. Lena kategorycznie sobie zyczy obecnosci rodzica, ale nie narzekam bo proces trwa kilka do -nastu minut.
-
2010/09/27 14:20:30
Zielona, w moim rodzinnym domu zawsze były koty, potem także pies, a ja i tak chciałam mieć SWOJE zwierzątko. Niedaleko pada jabłko od jabłoni :)
Gdy podrosłam, za własna gotówke kupiłam sobie królika miniaturkę. Ale warunki mielismy zupełnie inne niż obecnie (duzy metraż), a ja byłam na tyle duża, by sie królikiem sama zająć.

A co do Leny, to może nie bedzie miała parcia na zwierzątko.

Gdyby zasypianie Madzi trwalo kilkanascie minut pewnie też bym nic nie zmieniała. Ale że zwykle przy okazji tego wydłuzonego zasypiania sama zasypiałam i nic juz nie zrobiłam wieczorem, to obecną zmianę przyjmuję z radoscią.
-
2010/09/27 14:27:22
dzien zmiany szablonów? :D
-
2010/09/27 14:44:22
Wszystko tylko nie "lyba", one zdychają, potem człowiek ma relaksować się jak patrzy jak jedne zjadają drugie już nieżywe albo prawie nieżywe. Miałam nie polecam!!! Okropne to jest.

Fajnie piszesz o dziewczynkach, uwielbiam to czytać!!!
-
2010/09/27 14:57:12
Zielona, ja wciąz szukam :) Do tego też nie jestem na 100% przekonana. Najbardziej by mnie urządzał jakiś kot w sepii :)

Kamo, rybkę miałam raz w zyciu, zdechła po kilku dniach pobytu u mnie. Myślę, że nie nadaje sie na akwarystkę, a dzieci są zdecydowanie za małe na zajmowanie sie rybkami :)
-
2010/09/27 15:06:30
ja dzis przymierzyłam 4 czy 5. i kilka kotów po drodze widziałam.
-
2010/09/27 16:13:15
Mamy duże, 120l akwarium i:
1) Nie trzeba czyścić, jak się ma dobry filtr i wlewa uzdatniacz do wody. Ryby niezbyt dobrze znoszą permanentne czyszczenie, bo im się florę bakteryjną narusza. Ostatecznie, kto czyści jezioro/rzekę/staw? :D
2) Akwaria mają teraz takie pokrywy, że kot musiałby miec nielichą krzepę i pomyślunek: allegro.pl/akwarium-proste-25l-pokrywa-gratisy-i1232450782.html
3) Jak sie dobiera gatunki niearesywne i długo żyjące, to nie zdychają i się nie zżerają. Polecam gurami i brzanki. Pomór mieliśmy raz - w ciągu lat czterech.
4) żeby nie było, że to hobby bez wad - wyposażenie ciągnie spora kasę. porządny filtr, grzałka, spore akwarium (a im większe, tym lepsze, w małym z trudem wytwarza się ekosystem i właśnie wtedy ryby mrą), dobre jedzenie, leki - to duża inwestycja.
5) Kolejna wada - to konieczność sporego "oblatania" teoretycznego - choć dla mojego P. to akurat zaleta, on jest typowym hobbystą, lubi wiedzieć.

Nie namawiam, bo i po co :) Ale nie taka rybka straszna :)
-
2010/09/27 17:44:32
Zielona, w "szablonach uzytkowników" w bloxie? bo ja tam szukałam i nic mnie do końca nie zadowoliło. ale będe szukac dalej :)

Asiu, dzieki za info :) wiem, ze nie namawiasz i wiem, ze Wy z powodzeniem rybki hodujecie. niemniej na razie nie czuje powołania w tym kierunku. zreszta Patrycja mówi raczej o futrzakach :)
-
2010/09/27 18:43:49
Bo futrzaki są fajne :D Swoją drogą czemu kot się nie liczy? Niepojęte :)
-
2010/09/27 20:38:53
jesli tu szukalas szablon.blox.pl/html i nie znalazlas,
to moze tu: szablonykatemac.blox.pl/html
albo tu: szablonyirytka.blox.pl/html
-
2010/09/27 22:46:18
Rosnie Ci Madzia:) Masz bardzo fajne dziewczyny:)
U nas tez temat zwierzecia sie pojawil, ale ja raczej jestem przeciw. Tylko ze mam dwoch przeciw sobie i nie wiem, co to bedzie.
-
2010/09/28 08:09:10
u nas na widok rybek jest to samo:) i niestety zasypianie bez mamy nie przejdzie. najpierw jest "citać" a potem "śpiewać" i dopiero jak dziecie nieprzytomne moge odejsc. na szczescie nie trwa to dluzej niz 20 minut:)
-
2010/09/28 09:10:25
Asiu, moze chodzi o to, zeby był tylko jej, a moze o to, ze to frajda miec takeigo malutkiego kociaczka a nie dorosłego humorzastego kocura :)

Zielona, dzieki, jak widzisz skorzystałam i chyba przy tym zostanę :)

Agato, jesli mąz wexmie na siebie obowiązek zajmowania sie zwierzakiem, to bym nie protestowała :)

Yeno, ja też Madzie zostawiam taka bardziej nieprzytomną. Poprzednio musiałam z nia byc aż mocno zasnęla, bo inaczej krzyczala, kiedy z nią nie siedziałam.
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers