środa, 25 stycznia 2012

Pora upamiętnić tegoroczny okres okołoświąteczny i karnawał.

Przed Świętami były jasełka u Patrycji. W naszym przedszkolu najstarsza grupa zawsze robi jasełka. W tym roku padło na grupę Patrycji. A Pati była aniołkiem:

Zeszly tydzień był niezmiernie intensywny, bo najpierw byl Dzień Babci i Dziadka u Patusi, potem u Madzi, a w piątek bal karnawałowy.

Na balu Patrycja tradycyjnie wystapila jako księżniczka, tym razem Barbie of Christmas Carol (reakcja koleżanek: Paaati, jaką ty masz sukienkę!!!! Prosze pani, ale Pati ma sukienkę!!! :D)

Madzia jako rusałka.

Ponieważ zdjęcia robiłam rano a Madzia byla wyjątkowo nie w sosie, to minka nieco smutna.

I panny razem - w lepszym nastroju :)

wtorek, 17 stycznia 2012

Madzia: Patusiu, ziaświeć mi światło, bo ście siusiu.

Cisza.

Ojciec dzieciom: Dlaczego nie zaświecisz Madzi światła, skoro cię prosi.

Patrycja: Bo mnie brzydko poprosiła.

Za chwilę.

M.: Patusiu, ci mogłaś by mi ziaświecic światło, bo musie siusiu?

P.: Mówi się: czy BYŚ mogła.

M.: Ci byś mogła mi ziaświecić światło, bo musie siusiu?

P. (wzdychając): Skoro nalegasz.

 

***************************************************************************

W zeszłą niedzielę udało nam sie dostać na lodowisko, by wypróbowac nowe łyżwy. Śmigałyśmy aż miło :) Jednak co swoje łyżwy, to swoje. Patrycja była w siódmym niebie, bo na lodowisku pojawiła sie też jej najbliższa koleżanka z przedszkola. Nie jeździły razem, bo obie jeszcze nie na tyle wprawione, by je puścić na lód same, ale to, że sie zobaczyły im wystarczyło :)

Sytuacja z lodowiskiem jest dramatyczna, bo nasze najbliższe lodowisko w Spodku jest oblegane. Tydzien wcześniej się nie dostałyśmy w ogóle a w niedzielę musiałyśmy czekac do przerwy na czyszczenie lodowiska, kiedy część ludzi wyszła. Troche to śmieszne, że najpopularniejsze lodowisko w mieście ma limit 300 osób i jest czynne dla ludnosci  3 razy w tygodniu po 2 godziny. Limitu osób nie da sie zmienic, bo lodowisko nie jest z gumy, jednak czas otwarcia mógłby być inny.

Musimy jeszcze sprawdzić drugie lodowisko, podobno mniej ludzi tam jeździ, ale to jest w innej dzielnicy. Albo wybrać sie na takie na świeżym powietrzu, o ile zostało otwarte, bo niedawno jeszcze nie było.

 

czwartek, 05 stycznia 2012

Patrycja i Madzia weszły w wiek, że nie tylko wspólnie się bawią, ale i zaczyna dochodzić do pierwszych słownych potyczek, które jak znam zycie doprowadzą do siarczystych kłótni, jakie ja uskuteczniałam z siostrą i bratem.

Madzia już wie, że żeby rozdrażnić Patrycję trzeba powiedzieć od niechcenia "Ach, tak?"

 

W Nowy Rok, Patrycja chce, żeby Madzia jej posłuchała i używa argumentu nie do zbicia:

- Musisz to zrobić. Ja ci każę, a ja jestem starsza i musisz to zrobić.

Na co Madzia z ablsoutnym spokojem: Ach, tak?

Patrycja: Wiesz, że nie lubię, kiedy mówisz do mnie "ach, tak?".

Madzia: Ach, tak?

 

Wspólne zabawy polegają głównie na tym, że bawią się "zylionem" małych figurek koników, laleczek i innych chomiczków "w coś". Z reguły Patrycja narzuca temat. Ale Madzia próbuje przeforsować swoje pomysły:

- A mozie my byłiśmy w pećkolu? I ja biłam dziećkiem a ty biłaś panią?

P.: NIE, robimy jedzenia dla petszopów na kolację.

Koniec dyskusji.

 

:)

wtorek, 27 grudnia 2011

... czemu nie wzięłam sobie dziś wolnego dnia. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, a moja obowiazkowość nie przynosi żadnego wymiernego pożytku.

NIC sie nie dzieje. Idealny dzień na nadrobienie zaległości, ale motywacji brak. Jestem niewyspana (Patrcyja ma coś w rodzaju grypy jelitowej), przejedzona i zaczyna mi sie migrena.

 

No ale święta się udały nadzwyczajnie i nie zmąciła ich nawet nagła wczorajsza infekcja Patrycji. Było miło, ciepło, rodzinnie i prezenty wszystkie trafione :)

czwartek, 22 grudnia 2011

Na naszym użytkowym poddaszu mamy skosy praktycznie w każdym pomieszczeniu. Chcielibyśmy je pomalować na inny kolor, ale nie kontrastowy, tylko np. ciemniejszy odcień, zeby je nieco zmniejszyć optycznie. Czy to sie tak da?

sobota, 17 grudnia 2011

Ja juz wiem, co dostanę pod choinkę :DDD Sama sobie kupilam. Łyżwy figurówki! Cale życie marzyłam, żeby miec swoje, nowiutkie, białe. Mialam jakies tam po kuzynostwie, ale a to były za małe, chociaz białe, a to dobre, ale męskie - czarne. A teraz Aniołek mi przyniesie białe z jasnofioletowymi wstawkami. Kompletnie niepraktyczny prezent :)

Patusia tez ma dostac łyzwy, bo do tej pory byłyśmy na lodowisku dwa razy i za kazdym razem nam się podobało :) A staramy sie wspierac sportowe zainteresowania naszych dzieci. Zwłaszcza ja - łamaga kompletna ;)

A poza tym przydalaby mi sie porada, co mam sprawić mojemu tacie. Mama nie dała żadnych wskazówek poza tym, ze ustalilam z nią, że sweter nie, bo tata mało nosi a ostatnio dostał dwa. Tata jest miłośnikiem szlachetnej whiskey, ale z tym raczej nie bede wyskakiwać, bo pewnie brat mu z Anglii przywiezie odpowiednio dobry oryginał :) Szalik byl w zeszłym roku. Rozważam jeszcze ksiazkę jakąs w rodzaju "Biografia Lecha Wałęsy" (w tym roku sprezentujemy rodzinie i znajomym najwięcej książek odkąd pamiętam), ale nie jestem pewna, czy ksiazka go ucieszy, choc wiem, że czyta regularnie.

Poza tym chciałam zauwazyć, że centrum handlowe w piątkowy wieczór, to całkiem znośne miejsce. Nasze najwieksze jest otwarte do 22.00, a ludzi niewiele.

środa, 14 grudnia 2011

Próbując jakos zaczarować rzeczywistość poszłam z dziećmi do lekarza w poniedziałek. Lekarka przepisała im to, co już sama zdążyłam zaordynować i dodała: wie pani, to taki wirus.

Pojemne pojęcie ten "taki wirus". Lekarze, z którymi się stykam wszystko diagnozują jako "taki wirus". Ostatnio, kiedy dzieci mialy "taki wirus", siedziały w domu 2 tygodnie, bo jakoś nie przechodziło. Staram sie nie narzekac, nie podważać kompetencji, sama sie przeciez na tym nie znam. Może to rzeczywiście "taki wirus", ale moja bezsilnosc mnie wkurza.

Tyle.

Moje dzieci to niejadki, więc w zeszły weekend, po kolejnym obiedzie, na który Madzia zjadła 2 łyżki zupy i 3 kęsy mięsa zarządziłam radosne oczekiwanie polegające na tym, że dzieci przez 2 tygodnie do Świąt nie bedą jadły słodyczy. Mąż zażartował, że się za dużo "House'a" naoglądałam, bo tylko ktos taki jak on móglby wymyślić, ze 2 tygodnie bez słodyczy będzie dla dzieci radosnym oczekiwaniem :D

Przyszły tydzień, to ciąg spotkań światecznych (nazywanych wigiliami), w pracy, w przedszkolu. W sumie nawet sie cieszę. Moze wreszcie do mnie dotrze magia Świąt :)

poniedziałek, 12 grudnia 2011

W sobotę w naszym domu uruchomiono ogrzewanie. Byliśmy tam jeszcze rano, zanim instalator rozruszał kocioł i było przenikliwie zimno, tak ze nawet w ciepłej kurtce i czapce marzłam. W niedzielę pojechaliśmy znowu i róznica była kolosalna, mimo, ze ogrzewanie jest ustawione na minimalne temperatury, zeby gipsy sie za szybko nie rozeschły i nie popękały.

Poza tym siedzimy w łazienkach, przede wszystkim w kafelkach i wannach. Malarz i kafelkarz sie zadeklarował, że mógłby wejść juz w styczniu a że pomalowanie całego domu i zrobienie wszystkich łazienek zajmie mu około 3 miesiące, to chyba nie ma na co czekać. Kolory ścian na piętrze mamy wybrane, natomiast łazienka w powijakach.

Na kolory scian na dole czekamy od projektantki, natomiast co do łazieniek, to wstępnie mamy wybrane kafelki. Pozostaje kwestia udanej aranżacji tychże, żeby nie przesadzić z dekoracją. Nawet sciągnęłam sobie jakas wersje demo programu do projektowania, ale jest kiepski i strasznie powolny. Do tego nie zapamiętuje gotowych projektów, tylko po kazdym włączeniu trzeba zaczynać od nowa. Gdyby ktoś dysponował namiarami na sensowny darmowy program, to poproszę :)

 

Zaś dzieci, jak zwykle nieindywidualnie, zapadły na coś. Zaczynam drżeć, czy wyzdrowieją do świąt. Na wszelki wypadek planuje pysznosci, gdybyśmy nie mogli sie ruszać z domu.

 

A tymczasem nowy tydzień, nowy bieg, życzę wszystkim miłego!

piątek, 02 grudnia 2011

Postanowiłam trochę porządku zrobić przed Świętami. Przejrzałam książki i te, co do których mam pewnośc, ze ich więcej nie przeczytam postanowiłam poslac w świat.

Osoby zainteresowane otrzymaniem którejs z nich prosze o zgłoszenie na adres: ange76@interia.pl i podanie adresu do wysyłki :)

A oto książki:

"Miłość na marginesie" Yoko Ogawa, Wydawnictwo W.A.B., 2011

Główna bohaterka po terapii w klinice leczenia słuchu udaje się na spotkanie, gdzie dla pewnego czasopisma opowiada o swoim schorzeniu. Poznaje tam stenografa, z którym zwiąże ją interesująca przyjaźń. Nie nalezy sie zniechęcac tą "miłoscią" w tytule. Ksiązka tak naprawdę jest refleksja bohaterki na temat otaczajacego ja swiata, jej uczuc i tajemniczego świata dźwięków.

"Telefrenia" Edward Redliński, Świat Książki, 2006

Satyra na media, tak w skrócie można te ksiązkę okreslić. Jest tam mnóstwo odwołań do klasyki literatury i światowego kina, dość powiedzieć, ze głowny bohater, Andrzej Kmicic, zakochuje sie platonicznie w aptekarce, którą nazywa Catherine (Deneuve), gdyz wszystkie napotkane osoby kategoryzuje według tego, do jakiego aktora sa podobne.

"Nic śmiesznego" Joseph Heller&Speed Vogel, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A., 2003

Historia walki Josepha Hellera z chorobą Guillain-Barre. Bardziej interesujace ze względu na smaczki z życia światka artystycznego Nowego Jorku niż jako rzecz dokumentalna. Do tego zawiera historię dosc specyficznej przyjaźni łączącej autorów.

"Żart" Milan Kundera, Państwowy Instytut Wydawniczy, 2007

Żartobliwa kartka wysłana do dziewczyny zostaje potraktowana jako kpina z ideologicznych świętości, co wpędzi autora kartki w niemałe klopoty.

"Dziecioodporna" Emily Giffin, Wydawnictwo Otwarte, 2009

Tej ksiązki nie trzeba chyba opisywac, gdyż zachwytów nad nią i innymi ksiazkami tej pisarki było mnóstwo. A ja albo nie odczytalam jej głebi, albo nie traktuje tego typu powieści dosc poważnie, bo uwazam, ze przeczytanie jej jeden raz w zyciu w zupełności wystarczy :)

 

A aktualnie czytam "Dumę i uprzedzenie" po raz niewiemktóry :) Za mną juz moja ulubiona scena, kiedy pan Darcy oświadcza sie Elzbiecie po raz pierwszy.

Będąc już w temacie powieści Jane Austen z wielką radoscią przyjęłam ekranizację "Rozważnej i romantycznej" z Kate Winslet w publicznej telewizji. Wieki temu, na pierwszym roku studiów byłam na tym w kinie :)

Strasznie lubie świat przedstawiony przez Jane Austen, taki uporządkowany, a równocześnie zabawny i pełen emocji. Jej ksiązki to zawsze najlepsze pocieszenie i sposob na relaks.

Pora spojrzeć prawdzie w oczy. Madzia już z pewnością nie jest malutkim dzieckiem. W ostatnich tygodniach zaprzestała nocnego spania w pieluszce i prawie bez katastrof przesypia noce.

A po ostatniej chorobie wróciła do przedszkola i od poniedziałku ani razu nie zapłakała, kiedy ją zostawiałam. Dziś rano nawet zapomniała się ze mną pożegnać i poszła do kolegów.

Przy okazji jej wychowawczyni powiedziała mi kilka komplementów na jej temat, że jest odważna, rozmowna, bystra, chętnie bierze udział w zajęciach. Puchłam z dumy, choc oczywiście wiem to wszystko :)

 

A z innej beczki, to gdzie nie wejde na bloga, autorki pędzą. Dni wypełnione po brzegi obowiazkami. U mnie tak samo. Ostatnie dwa tygodnie serio nie miałam czasu sie podrapać. Czy to znak czasów? Mojaj mama podkreśla, ze nie przypomina sobie, zeby miała tak wypełnione dni, jak moje. Miała troje dzieci, pracę zawodową, (choc jako nauczyciel nie pracowała 8 godzin dziennie), duży dom i ogród do ogarnięcia. Zastanawiam sie, gdzie tkwi ta róznica i nie znajduję odpowiedzi. Dzis piatek, ale weekend też zapowiada sie pracowicie, żadne tam "leżę na dowolnie wybranym boku". Czuję, że żyję, ale w głowie kołacze sie myśl, że wcale sie o taki tryb zycia nie prosiłam i cała moja leniwa i domatorska natura protestuje przeciw temu.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Fourth Birthday tickers Marzycielska Poczta.