wtorek, 29 lipca 2014

Madzia chciałaby latać. Nie interesuje jej paralotnia czy szybowiec, chciałaby latać na skrzydłach. Przypomniałam jej mit o dedalu i Ikarze i o tym jak Ikar spadł, bo za wysoko poleciał. Madzia pyta:

- A czy ten tata nie mógł go złapać?

- Ikar spadał bardzo szybko, a Dedala unosiły skrzydła.

- Ale czy nie mógł opuścić trochę skrzydeł, opaść i złapać go nad wodą?

 

Za dużo bajek czy niezachwiana wiara we wszechmoc rodziców?

czwartek, 03 kwietnia 2014

Byłyśmy wczoraj z Pati na ostatniej przymiarce sukienki komunijnej. Krawcowa naszyła jeszcze aplikacje i dziś odebrałam sukienkę od niej. Patrycja, która wiedziała, ze sukienka dziś będzie w domu ustaliła plan:

- Jutro, jak będziemy już wszyscy w domu, weźmiesz te wszystkie rzeczy* i u mnie w pokoju pomożesz mi się ubrać w sukienkę, a ja zrobię dla taty i Madzi taki wybieg.

 

*"wszystkie rzeczy", czyli buty i bielizna

10:53, ange761
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 31 marca 2014

- Madzia, czemu ty się boisz much? Przecież one nie gryzą! - woła kuzynek

- A nieprawda - odkrzykuje Madzia - koniaste gryzą!

czwartek, 27 marca 2014

Patrycja, podobnie jak ja, ma wąską szczękę, wiec już w zeszłym roku stomatolog poradziła nam, żebyśmy Pati zabrali do ortodonty, bo nowe zęby rosną we wszystkie strony, tylko nie prosto. Dotarłyśmy najpierw do jednego ortodonty, potem na prześwietlenie, potem do drugiego ortodonty i opinia wszędzie była ta sama - aparat ruchomy jest potrzebny, bo to nie tylko zęby, ale też ułożenie żuchwy jest coś nie takie. W poniedziałek odebrałyśmy aparat i Pati zaczęła go używać. Jest bardzo dzielna, ale mnie i tak jest jej żal, bo widzę, ze to spory dyskomfort. Gdyby nie to, ze to dla jej dobra, wywaliłbym "szatańskie" urządzenie do śmieci.

09:40, ange761
Link Komentarze (5) »
piątek, 28 lutego 2014

Z tym blogiem to jest tak jak ze spowiedzią. Wczoraj akurat byłam na spotkaniu przedkomunijnym i proboszcz prawił, ze on zawsze wie, kiedy ktoś rzadko chodzi do spowiedzi*, bo z reguły zeznaje 1-2 grzechy. Pomyślałam sobie, że to zrozumiałe, po pół roku można już pewnych rzeczy nie pamiętać :) 

 

No to wiec tak jest z blogiem. Jak nie siądę i nie zapiszę od razu, to potem umyka. No a że czasu nie ma zbyt wiele to chyba nic nadzwyczajnego.

 

Gwoli podsumowania ostatnich miesięcy, to panienki posiadły umiejętność jazdy na nartach w przeciągu zaledwie kilku dni w słowackich górach. Ja zaś sobie przypomniałam to, co już umiałam i ani kroku dalej. Komentarz Pati: "A wiesz, mama, ze ty na tych nartach z góry to wyglądasz tak, jak wielki pająk." - ach tak, tak własnie podejrzewałam, ze tak się wygląda jak się pługiem jeździ :)

 

Poza tym Pati posiadła znajomość tabliczki mnożenia i dojmujące poczucie, ze chyba nie jesteśmy tacy "normalni", bo w szkolnym raporcie na temat oglądania telewizji podała każdego dnia 0 minut.

Madzia poznała literki i posiadła umiejętność czytania pojedynczych słów, nawet dość długich, np. Australia. A oprócz tego podjęła naukę gry na pianinie na swoja wyraźną prośbę. Zobaczymy czy zapał nie minie wraz ze zwiększającą się liczbą ćwiczeń palcowych. Na razie największą frajdę sprawia jej wykonywanie własnych kompozycji (komponowanych na poczekaniu) na pożyczonym keybordzie, z użyciem oczywiście wszystkich disco polo-wych efektów, jakie ten keybord posiada.

 

Przygotowania do Komunii idą naprzód, skupia się to głównie na dodatkowej religii w kościele i okazjonalnych spotkaniach dla rodziców z proboszczem. Sukienka jednak zamówiona i goście poinformowani. Pati bardzo sumiennie podchodzi do przygotowania duchowego i bardzo mnie to cieszy. Giełda szkolna jednak robi swoje i o prezentach siła rzeczy tez się mówi. Co poradzisz, taka gmina ;)

 

*Nie wiem jak inni, ale ja zwykle informuję księdza, kiedy to ostatni raz do spowiedzi byłam, wiec choćby i z tego ksiądz wie, ze może za rzadko jednak :)

czwartek, 24 października 2013

Nie jest tajemnicą, że moje dzieci to niejadki, trudno im dogodzić w kwestii jedzenia i tylko chleb z nutellą zawsze jest przyjmowany owacjami :) Dlatego śmieszą mnie czasem ich dyskusje jedzeniowe:

Panna Migotka: Mama, ja nie zjadłam dziś drugiego dania w szkole, bo były kluski na parze, a ja nie lubię.

Mała Mi: Kluski na parze, mmmm, uwielbiam. A u nas była zupa ogórkowa i ja całą zjadłam.

PM: U nas tez była zupa ogórkowa i tez całą zjadłam - wiadomo, nie może być gorsza od siostry :)

Ja: To wy lubicie zupę ogórkową?

Obie: Tak.

Ja: A z czym była ta zupa ogórkowa? Bo jak lubicie, to bym zrobiła w domu.

MM: Z takimi kropeczkami. - ?????

PM: No i z ogórkami.

 

Aha.

 

************************************************

Tłumaczę Małej Mi, co znaczy "błogosławiona między niewiastami", żeby dziecko wiedziało, o co chodzi w modlitwie, a nie tylko bezmyślnie ją klepało.

Ja: No wiesz, Maryja przez swoja wiarę w Pana Boga i zaufanie do Niego zgodziła się zostać mamą Pana Jezusa i przez to jest uważana za najlepszą kobietę na świecie. - czy coś w ten deseń tylko prostszymi słowami.

MM: E-e, ty jesteś najfajniejsza na świecie.

Dziękuję za uwagę :)

piątek, 04 października 2013

- Mamaaa, a ja sobie coś pomyślałam strasznego, ale nie wiem, co - rzecze stojący nad moim łóżkiem stwór nocny o jakiejś nieludzkiej godzinie przed świtem.

Jak pomóc, Super Nianiu? Wypytywać, aż się przypomni? 

czwartek, 03 października 2013

W tle leci piosenka....

- Mama, a o czym ten pan śpiewa? - pyta Panna Migotka

- Eeee, hmmmm, że... chciałby... się przytulić do żony, a ona nie chce.

- Biedny. Ty zawsze chcesz się przytulać do taty - stwierdza dziecko.

 

Jakiś czas później:

- Ale wiesz, mama, ja tam nic nie słyszę o przytulaniu w tej piosence :)

niedziela, 29 września 2013

Nie ukrywam, że przez ostatnie trzy miesiące traktowałam tego bloga, jedynie jako  miejsce, z którego wchodziłam na zalinkowane blogi. No jakoś nie było weny.

 

W międzyczasie panny skończyły odpowiednio 8 i 5 lat i naraz mam drugoklasistkę i zerówkowiczkę :)

Mała Mi jest strasznie dumna, że jest w zerówce przedszkolnej i gdy mi się przypadkiem  wymknie, że coś tam w przedszkolu od razu mnie poprawia:

- Nie w przedszkolu, w ZERÓWCE :)

Nie zmienia to wszystko faktu, że poranki są ciężkie, a ja opuszczam przedszkole w nastroju kiepskim, bo zostawiam zapłakane dziecko. Podobno potem bawi się  świetnie i ani jej do głowy nie przyjdzie zapytać o mamę, czy tatę.

 

Panna Migotka z kolei co rusz przychodzi z jakimiś szkolnymi odzywkami ostatnio zapytała:

- Mama, dasz mi pięć zeta? :)

Dałam, ale trochę mnie rusza, ze nie jesteśmy już dla niej wzorem językowej poprawności.

 

W ten weekend mieliśmy miłych gości, z którymi zabraliśmy się do Pszczyny. Mieszkamy tylko 30 km od tej miejscowości, więc grzechem byłoby nie odwiedzić jej przynajmniej raz do roku :) Pogoda dopisała a my zwiedziliśmy zamek, park i wreszcie zagrodę pokazową z żubrami. Jak sie okazało oprócz żubrów było tam sporo dzikiego ptactwa i leśnej rogacizny i jeleń na żywo wygląda tak samo majestatycznie jak na zdjęciach. Były tam też daniele, łosie, muflony, jakieś kudłate owce i kózki. Był paw, były gęsi i kaczki a na sam koniec była wreszcie małą zagródka z dwoma młodymi jelonkami i stadkiem królików. Jest tam też wystawa wypchanych dzikich zwierzaków.

Panny z sarenkami wyglądają tak:

 

Bardzo im się podobało, choć przyznaje, ze zamek zwiedzały bardziej mamione naszymi opowieściami o tej księżniczce, co tam kiedyś mieszkała niż z zainteresowania tym, jak ludzie żyli dawniej. Zagroda jednak była strzałem w dziesiątkę, bo dziewczyny bardzo zwierzęta lubią i mam nadzieje, że coś im w głowie zostanie z tego, co widziały.

piątek, 28 czerwca 2013

Patrycja: Tata, a co ci się stało w paluch?

Tata: Zagrzałem sobie kawę w mikrofalówce i kiedy ją wyjmowałem, to się poparzyłem kubkiem. I powiedziałem brzydkie słowo.

P.: Aha, na pewno "o Boże".

 

*********************************

 

Melduję posłusznie, ze pierwsze świadectwo szkolne zawiera ocenę "bardzo dobrą" i szereg innych pochwał. Pękam z dumy :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers