wtorek, 15 maja 2012

Próbowalam się któregos wieczoru wymiksować z pozostawania z Madzią aż zaśnie. Chytrze wymyśliłam wymówkę:

- Musze iśc do łazienki, a potem posprzątać kuchnię, a potem przyjdę - oznajmiłam licząc, że jak skończę Madzia będzie już spała.

W odpowiedzi usłyszałam:

- Tylko nie ziapomnij, bo kiedyś ziapomniałaś.

 

Wstyd. I hańba.

czwartek, 26 kwietnia 2012

Jedziemy samochodem przez centrum miasta. Madzia wskazuje na budynek, który wygląda na taki nieodnawiamy od ładnych parędziesięciu lat, szarobury, osmalony spalinami.

- Ten dom jest ładnie pomalowany.

Na to odzywa sie Patrycja tonem wyższości:

- Madzia, obawiam sie, że ten dom to jest ka-mie-ni-ca.

 

wtorek, 24 kwietnia 2012

Dziś wyłamuję się z tematyki niniejszego bloga i zamierzam zaprezentować zdjęcia z naszego domu i jego otoczenia. Chwilę sie zastanawialam od czego zacząż i postanowiłam zacząc od podjazdu:

Trawnik przed domem zasialismy samodzielnie. Byłam tam dziś po kilku dniach od zasiania i stwierdzam, że perz ma sie dobrze a nowej trawy nie widać :)

A teraz zapraszam do drzwi:

Nstępnie hol na dole:

i płytki w holu. Nad sposobem ułozenia troche sie zastanawiałam, aż w końcu wziełam najprostszą wersje zaproponowana przez projektantkę. Jest na prosto z dekorem:

Kuchnia jeszcze nie jest pomalowana i niespecjalnie wdzięczna do fotografowania, ale te okna są fajne do wygladania przez nie przy piciu kawy:

Pokój dzienny:

i kominek:

Sypialnia, którą kiedyś ożywi ciemnoczerwona fototapeta:

Hol na górze, a właściwie okna w dachu oswietlające hol:

Pokój do pracy:

Pokój Patusi (po prawej ledwo widoczny błękitny skos):

Pokój Madzi:

Pokój gościnny nie nadaje się do prezentacji, bo jest zawalony sprzetem do łazienki na górze i róznymi akcesoriami panów kafelkarzy, ale widok z okna bedzie chyba moim ulubionym widokiem, a jest taki wczesna wiosną:

Te drzewa owocowe na pierwszym planie to nasze jabłonie. Jak mi sie kiedys uda je odrobaczyć, to możemy mieć całkiem smaczne jabłka.

Żadna z łazienek nie jest jeszcze skończona, więc nie mogę nic pokazać, jednak nie omieszkam się pochwalić kiedyś :)

Dzis też dowiedziałam sie, że Madzia, wbrew przewidywaniom wszystkich jednak dostała się do przedszkola już w nowym miejscu zamieszkania. Teraz trzeba tylko zdążyć z wykończeniem i przeprowadzką :)

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Mąż poszedł wypowiedzieć umowę cyfrowej telewizji. Poproszono go o podanie przyczyny wypowiedzenia, więc powiedział, że całkowicie rezygnuje z telewizji. Patusia, ktora przy tym była krzyknęła przerażona:

- Tatusiu, zwariowałeś?

 

***************************************************************

 

Madzia była wyjatkowo wesoła w sobotę. Przyjęlam to z niejaką ulga, bo od kilku tygodni, jakby mi ktos podmienił dziecko, złośc, jęczenie, płacze i znowu złość.

Pytam się jej wieczorem:

- A co ty taka wesoła dziś jesteś?

Madzia, która chwilę wcześniej napiła się lemoniady odpowiada:

- Bo ja się od tego picia tak pośmiejiłam.

 

:)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Nie wiem jak to sie stało, ale Madzia sie jakoś nauczyła liczyć. Po polsku, a potem po angielsku. Do dziesięciu. Łan, ciu, fli, fo, fajf, śikś, siedem, ejt, najn, ten. W związku z tym nie jestem dzieciom potrzebna do zabawy w chowanego, bo kazda już umie liczyć. I takie mam teraz scenki:

Madzia: Telaź ja licię.

Pati: No dobrze, to licz.

M.: Jeden, dwa, ci, ćtely, pięć, sieść, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć, jedenaście, wanaście...

P. (z kryjówki): Tylko do dziesięciu liczymy!

M.: NIE UMIEM! Osiem, dziewięć, dziesięć, jedenaście....

Moja mama romanistka postanowiła poszerzyć wiedzę Madzi. Wzięła ją na kolana i zaproponowała, że może teraz w inaczej policzą: un, deux, trois... A Madzia na to: Nie ście, nie ście!

Nie wie najwidoczniej co dobre i piękne ;)

 

Patusia z kolei wielce się interesuje rozmaitymi tańcami. W przedszkolu jedna z nauczycielek uczy ich różnych tańcow, a teraz na zakończenie przedszkola intensywnie ćwiczą poloneza (koniec świata - w przedszkolu!).

Ale nie tylko poloneza Patusia rozpoznaje. Sluchamy w weekendy RMF Classic i jakoś ostatnio plumkali "Nad pięknym modrym Dunajem". Patrycja wchodząc do pokoju pyta: A to walec?

 

wtorek, 06 marca 2012

W zeszła sobote obudziło nas piękne słońce. Zaczęliśmy rozważac przedpołudniowe rozrywki wahając sie między wypadem do kamienaiarza w celu wybrania kamienia na kominek a spacerem w parku. Zagłuszyły nas dzieci. Nieopatrznie obiecalismy im kilka dni wcześniej basen, bo tak zaleciła pani doktor na bilansie sześciolatka (na który wreszcie dotarłyśmy). Pojechalismy więc do aquaparku. Dzieciąteczka dostały rękawki i cały czas, jaki tam byliśmy spędziliśmy w basenie rekreacyjnym ćwiczac nauke pływania. Madzia, jako że jest dosc odwazna, wciaz do mnie pokrzykiwała "nie cimaj mnie, nie cimaj mnie!!!" i raczej bez lęku unosiła sie na powierzchni. Patusia, jak to zobaczyła, też natychmiast nabrała odwagi. I gdyby nie to, ze nie mozna ich było spuścić z oka, to moglibysmy sie udac na basen sportowy (lub lepiej do jacuzzi), bo dziewczyny świetnie sie bawiły same :)

Po basenie Patrycja przypomniała sobie,żze ona jeszcze nie ma konika z McDonalda i zasugerowała, żebysmy obiad zjedli akurat w tej restauracji "innej niz wszystkie". I ze to by mógł być taki weekend spełniania zyczeń (jej własne słowa). Niestety, byliśmy bezlitośni i obiad był w domu :)

Co sie jednak odwlecze, to wiadomo...

W niedzielę M. zabrał dzieciaki na przedstawienie pt.: "Opowieści z Narni. Lew, czarownica i stara szafa". A że centrum kultury, w którym sie to odbywało jest niedaleko Mc Donalda, to dziewczyny dostapily wniebowstapienia i wróciły z wyprawy dzierżąc po koniku zwanym wśród wtajemniczonych Rainbow Dash*

Samo przedstawienie tez im sie podobało, choc Patrcyja troche kręciła nosem, że było inaczej niz w  ksiazce, bo "wcale nikt nie powiedział, ze dzieci pojechały do tego domu uciekajac przed wojną". Musiałam wiec chociaż spróbowac wytłumaczyc co to jest adaptacja, choc sama nie rozumiem po co sie robi adaptacje a potem dziec zamiast imion z ksiazki maja na imie Maria i Ryszard.

 

* I tym sposobem Patrycja ma jednego konika, M. z jej grupy ma 1 konika, Z. z jej grupy ma 2 koniiki. I czemy Pati ma tak mało koników? Przedszkole to "zuo" ;)

 

poniedziałek, 20 lutego 2012

Patrycja była zdrowa 3 tygodnie. W tym czasie przez dwa tygodnie chorowała Madzia. W zeszłym tygodniu umówiłam P. na jutro na bilans sześciolatka, bo była zdrowa, a jesteśmy spóźnione już ponad pól roku z tym bilansem. I w sobote Patrycje schwycił wirus. Bilans diabli wzięli. Powinnam sie już chyba przyzwyczaić.

poniedziałek, 06 lutego 2012

Madzia dochodzi do siebie po kolejnej infekcji. W weekend już szalała w całkiem dobrej formie i oczywiście była tak maksymalnie przekorna, jak tylko ona potrafi. W niedzielę wieczorem pytam:

- Umyłaś już zęby, mogę ci poprawić? - procedura jest najważniejsza.

- Umiłam.

Ide do łazienki, gsdzie leży nietknięta szczoteczka z pastą. Wracam do Madzi i smrodzę dydaktycznie.

- Madziu, nieładnie jest mówić nieprawdę. Powiedziałaś mi, że umyłaś zęby, a ich nie umyłaś. To jest kłamstwo.

Po Madzi moje uwagi generalnie spływają jak woda po kaczce.

- A kłamstwo ma krótkie nogi - włacza się Patrycja.

- Jak Madzia, hihihi - rzuca ktoś z rodziny.

- A prawda ma długie nogi - zauważa dowcipnie Patrycja. A potem dodaje: A ja chciałam kiedyś skłamać, ale mi się nie udało. Chciałam powiedzieć pani doktor, że się dobrze czuję, a czułam się źle. Ale mi się nie udało, bo jak przyszłam do pani doktor to już się dobrze czułam.

 

Widać, że nad tymi, co się przejmują kłamstwem Opatrznosc czuwa :)

Madzię jeszcze z 10 minut goniłam do mycia zębów :D

czwartek, 02 lutego 2012

W jednym z opowiadań o Martynce, Martynka prowadzi pamiętnik z wakacji. Mąż tłumaczy Patrycji, że jak się kiedyś nauczy biegle czytacć i pisać, to też może taki pamiętnik prowadzić, żeby sobie po jakimś czasie móc przypomnieć różne rzeczy. Patrycja na to:

- No tak, ale przecież mam rodziców i zawsze mogę ich zapytać, co było.

 

:)

środa, 25 stycznia 2012

Pora upamiętnić tegoroczny okres okołoświąteczny i karnawał.

Przed Świętami były jasełka u Patrycji. W naszym przedszkolu najstarsza grupa zawsze robi jasełka. W tym roku padło na grupę Patrycji. A Pati była aniołkiem:

Zeszly tydzień był niezmiernie intensywny, bo najpierw byl Dzień Babci i Dziadka u Patusi, potem u Madzi, a w piątek bal karnawałowy.

Na balu Patrycja tradycyjnie wystapila jako księżniczka, tym razem Barbie of Christmas Carol (reakcja koleżanek: Paaati, jaką ty masz sukienkę!!!! Prosze pani, ale Pati ma sukienkę!!! :D)

Madzia jako rusałka.

Ponieważ zdjęcia robiłam rano a Madzia byla wyjątkowo nie w sosie, to minka nieco smutna.

I panny razem - w lepszym nastroju :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
Lilypie Kids Birthday tickers Lilypie Fourth Birthday tickers Marzycielska Poczta.